Pages Navigation Menu

Codziennie najświeższe newsy - 24/7

Recenzja Patricia Kazadi – Trip (2013)

Recenzja Patricia Kazadi – Trip (2013)

Artystka: Patricia Kazadi

Tytuł płyty: TRIP

Data premiery: 14.05.2013

Gatunek: electro pop, R&B

 

Patricia Kazadi to z całą pewnością, jedna z najbardziej znanych prezenterek telewizyjnych w Polsce. Mało kto wie,  jednak że dziewczyna oprócz prowadzeniem programów zajmuje się, także muzyką, a nawet jeśli ktoś wie, to raczej średnio go to interesuje. Nic w tym dziwnego – Patricia nie ma, bowiem na koncie żadnych szczególnych osiągnięć na polu muzycznym, no może poza duetem z Mattem Pokorą, który to i tak miał miejsce tak dawno, że szkoda o tym wspomnieć. Dziewczyna od dawna zapowiadała, gdzie tylko mogła, że pracuje nad swoją płytą, która rzekomo miała łączyć brzmienia rockowe, funkowe i R&B czyli jednym słowem być pewnego rodzaju sztuką. A ile Trip ma wspólnego z artyzmem? Dowiedzcie się sami!

Album rozpoczynamy od irytującego, ale pełnego energii numeru Hałas – Kuleje tu tekst, wokal równie pozostawia sporo do życzenia, ale jako kawałek do dyskoteki jest ok! Dalej mamy o niebo lepsze i bardziej z klasą My Oh My, które z pewnością potrafi zachęcić do tańca, a i brzmi całkiem światowo i niezwykle świeżo jak na nasz Polski rynek muzyczny. Wokalnie również nie jest źle i widać, że Patricia świetnie się bawi podczas śpiewania, co jeszcze bardziej dodaje pozytywnej energii kawałkowi. Tanecznego duetu z Mattem Pokorą, chyba nie muszę nikomu przedstawiać: Nic dziwnego, ze stał się hitem!

A, czy są na tej płycie kawałki, których wprost nie da się znieść i które miejscami wywołują we mnie odruchy wymiotne. Niestety tak! Pierwszym z nich to totalnie tandetne i silące się na światowy electro pop Say Yeah, które brzmi zupełnie jakby Kazadi postanowiła zrobić sobie z nas na chwilę jaja – ja rozumiem, że to ma być lekki, radosny pop, ale toż to brzmi jak przyśpiewka dla przedszkolaków i jestem, wręcz pewien że to, jeden  z tych kotletów, mających zająć wolne miejsce na krążku: Przynajmniej mam taką nadzieję, bo nie wierzę, że Patricia umieściła to coś na płycie, bo jej się podobało…. Dość podobnie jest z kiczowatym Więcej ciepła, które znowu brzmi jak parodia piosenki, a nie prawdziwy utwór od artystki.

Na szczęście znalazły się na albumie kawałki, które naprawdę da się lubić i, które do mnie przemawiają, choć oczywiście i one nie są pozbawione błędów… Świetnie sprawdza się zadziorne, a jednocześnie marzycielskie Shake the World, romantyczne Nie tak po prostu, czy szalone In My Car, które choć pełne pazura to sama artystka sprawia w nim wrażenie, jakby nie do końca wiedziała, gdzie się znajduje i jaki typ muzyki śpiewa. No właśnie, skoro już jesteśmy przy śpiewaniu to trzeba przyznać, że miejscami jest to najsłabsza część tej płyty! Bez wątpienia Patricia potrafi śpiewać, co już zresztą nieraz udowodniła, ale gdy rozliczymy ją z technicznych spraw wokalu i śpiewania przez nos, co okropnie wychodzi na wierzch w przyjemnym, balladowym Przerywam Sen, które przez śpiew Kazadi straszyło zmierzeniem się z faktem, że musi ona jeszcze mocno pracować, by móc śpiewać na scenie, a do tego jeszcze tańczyć! Nie zmienia to, jednak faktu, że o ile w szybkich kawałkach typu Say Yeah i często niestety w piosenkach po polsku Kazadi zawala to, jednak dużo lepiej radzi sobie w pięknych i pełnych magii balladach jak właśnie Knock Knock, czy Zabraknie,w których śpiewa  spokojnie i nie sili się na wszelkie udziwnienia. Pierwszy to wprost cudowne połączenie kojących brzmień pianina i elektroniki, co dało powalający efekt w postaci chwytającej za serce i dającej nadzieję kompozycji. Zabraknie jest, jednak moim zdecydowanym faworytem piosenki, która może miałaby szansę zapisać się w pamięci słuchaczy na dłużej i naprawdę do nich przemówić, szczególnie dzięki magicznej, mrocznej stylistyce i lekko rockowemu refrenowi. Na koniec, co będzie trochę niespodziewane muszę przyznać, że ogromnie polubiłem skoczne i radosne Live a Little, które choć co prawda banalne i nijakie, to także całkiem przyjemne…

Podsumowując: Trip to płyta, która miała nieść ze sobą radość i szczęście i mam wrażenie przynieść Kazadi tłum nastolatków, kochających radiowy pop! Czy przyniosła? Raczej nie, o czym świadczą dość marne odtworzenia teledysków – Czy jednak wskazuje to, że poziom Trip jest równie mierny? Nie do końca, bo mamy tu i kilka pięknych ballad i trochę niezłej, światowo brzmiącej klubowej muzyki, która mam wrażenie została niedoceniona przez ludzi wyłącznie w związku z faktem, że Patricia zajmuje się wszystkim i niczym, a na takich ludzi panuje prawdziwy lincz w Polsce. I to jest chyba Jej największa wada!

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *