Pages Navigation Menu

Codziennie najświeższe newsy - 24/7

Recenzja Selena Gomez – Revival (2015)

Recenzja Selena Gomez – Revival (2015)

Artystka: Selena Gomez

Gatunek:  pop, synth pop

Single: Good For You, Same Old Love

Najlepsze piosenki: Good For You, Rise, Body Heat, Camouflage, Same Old Love

Najgorsze piosenki: Survivors

Selena Gomez to bez wątpienia, jedna z najgorętszych gwiazd ostatnich miesięcy. Dziewczyna już od czerwca ostro szykowała się do premiery swojej solowej płyty – najpierw wypuszczając magiczny kawałek Good For You, który spotkał się z niemałym komercyjnym sukcesem, potem ujawniając kolejne dwa równie ciekawe numery, a na dzień przed premierą przekazując do mediów informacje o swojej niezwykle poważnej chorobie. Bardzo dobre single + życiowy dramat to wszystko (choć czasem wystarczy tylko to drugie), by płyta stała się wielkim hitem. Ale, czy tak się stanie?

Krążek otwiera tytułowa kompozycja Revival, która wita nas patetyczną przemową Seleny, by z czasem przemienić się w elektro popowy numer, utrzymany w lekko balladowym, spokojnym klimacie. Co ciekawe – kawałek na pewno nie należy do typowych hiciorów, którymi często częstowała nas Gomez. Mamy tu bardziej do czynienia z oryginalnym, subtelnym stylem, który z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Dalej mamy bardziej typowe dla dawnej gwiazdki Disneya radosne Kill ‚Em with Kindness, charakteryzujące się modną, gwizdaną melodyjką, podszytą tanecznym, chwytliwym bitem. Bardzo dobry track, który z pewnością ma wszelkie zadatki, by stać się przebojem! Hands to Myself to już bardziej zaskakujące połączenie mniej komercyjnego R&B z dance popem, co stworzyło ładny, emocjonalny numer z klaskanym rytmem, który przypadnie do gustu fanom muzyki radiowej i nie tylko.

Revival to wbrew moim przypuszczeniom (wywołanym przez dwa pierwsze single, które choć szybko wpadały w ucho to utrzymane były w stonowanym, delikatnym klimacie) nie album szczególnie dojrzały, zawierający przede wszystkim emocjonalne, intymne nagrania, ale jak to u Seleny bywa przebojowy i taneczny krążek, który choć kilka melancholijnych numerów posiada to niewiele ma wspólnego z dojrzałością, choć nie przeczę, że dużo mniej tu naiwnej dziecinności, znanej z poprzednich jej płyt…

W tym miejscu tradycyjnie chciałbym poświęcić kilka chwil na ocenę etykiety każdego albumu, czyli oczywiście singli, od który najczęściej zależy, czy w ogóle warto zawracać sobie głowę wydawnictwem. Na początek otrzymujemy balladopodobną kompozycję Good For You, które z całą pewnością mogę wymienić jako ulubioną pozycję z albumu. Magiczne i mroczne dźwięki, połączone z emocjonalnym wokalem, przełamane zadziornym rapem A$AP Rocky dały naprawdę genialny, niezwykle chwytliwy numer. Kolejny kawałek, czyli ujawniony niedawno Same Old Love jest subtelną i całkiem dojrzałą piosenka z ciekawym, kobiecym klimatem i wpadającą w ucho melodią. Me & The Rhythm, czyli przedstawiony niedawno singiel promocyjny to ciekawe zaskoczenie w postaci dyskotekowego kawałka, stylizowanego na lata 80, w którym w końcu nie słychać tony elektroniki i masy dziewczęcej słodyczy, a ma się do czynienia z niezłym, tanecznym numerem, inspirowanym twórczością Michaela Jacksona.

A co, jeszcze przygotowała nam Selena na płycie Revival? Mamy tu chociażby lekki, bajkowy utwór Sober, którego bardzo przyjemnie się słucha, czy też wakacyjne i taneczne, choć dość zwykłe Survivors. Największe wrażenie wywołuje tu, jednak przepiękna ballada, zatytułowana Camouflage, która zwróciła moją uwagę już przy słuchaniu fragmentów piosenek udostępnionych dzień wcześniej przez Selenę. To magiczny, fortepianowy utwór, przy którym, aż ciężko nie uronić łzy. Zdecydowanie najszczersza kompozycja na płycie! Fanom Shakiry polecam przesłuchać track Body Heat, które naprawdę nie trudno pomylić z nowym numerem tej, jakże świetnej wokalistki. Selena połączyła tu swoje włosko-meksykańskie korzenie i stworzyła kawałek pełny włoskiego seksapilu i meksykańskiej werwy. Bez wątpienia jedna z najlepszych pozycji w tym zestawieniu! Album zamyka przedziwna kompozycja Rise, która rozpoczyna się od zadziwiających odgłosów, przypominających coś na kształt tykania zegara, pomieszanego z milionem innych, nieokreślonych dźwięków. Potem robi się już, jednak bardziej „normalnie” – lekko balladowo, marzycielsko z dynamicznym, szalonym i rapowanym refrenem, który idealnie łączy się z chóralnymi wstawkami.

Podsumowując: Nowy album Seleny Gomez to naprawdę bardzo dobry popowy krążek, zawierający utwory mniej przesłodzone – może nie dojrzałe, ale o wiele mniej dziecięce, niż było w przypadku jej poprzednich wydawnictw. Z pewnością tym krążkiem dziewczyna bardzo zbliżyła się do takich gwiazd jak Shakira, czy Rihanna, a na pewno opuściła nieciekawy krąg gwiazdeczek Disneya…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *